Jestem osobą, która się uśmiecha mimo, że w sercu ogromny smutek. Nie lubię, gdy ktoś pyta się mnie "co się stało?" Co mam wtedy odpowiedzieć? "Nie wiem, po prostu nie rozumiem siebie i świata" ? Nigdy nie pokazuje ludzią mojego prawdziwego nastroju, zawsze staram się być uśmiechnięta, i wesoła. Często jest tak, że mimo, że nie czuje się najlepiej, to pocieszam innych. Może słowo ''pocieszam'' to za wiele, bo nigdy nie byłam w tym dobra, no staram się ich jakoś rozweselić, a przynajmniej nie zasmucać bardziej.
Myślę, że nie jest to cechą złego człowieka, więc dlaczego się tak czuję? Czuję sie jak najgorsza osoba na świecie? Dlaczego ciągle uważam, że robie wszystko źle, że nie zadowalam wystarczająco osoby, które kocham. Że ciągle je tylko zawodzę... Staram się robić wszystko jak najlepiej, nie krzywdzić ludzi...To czemu moje serce, moja głowa cągle mi mówią, że to za mało, że znowu zawiodłam, nie zrobiłam czegoś wystarczająco dobrze, że mogłam postarać się bardziej.
"Boli mnie głowa, ręce i nogi. Mięśnie, kości, paznokcie, włosy, zęby i serce. A najbardziej dusza." -Anna Onichimowska
"Czuję się jak więzień. I co z tego, że nie ma krat? Kraty są we mnie, w mojej głowie."-Małgorzata Gutowska-Adamczyk
Jesteśmy panami swojego losu, swojego życia, sami powinniśmy wszystko zmienić tak by było dobrze, by żyło nam się dobrze. Więc dlaczego nie potrafię tego zrobić? Ludzie, których miałam w soim życiu... Zawsze myślałam, że będą mnie wspierać i kochać taką jaka jestem, a jednak zawsze im coś nie pasowało. Wiem, że nikt nie jest doskonały. Że nie ma ludzi idealnych. Tylko dlaczego to ja jestem ta najmniej idealna. Nie mogę sprostać nikomu.
Przez to wszystko, przez to, że nie mogę dojść do siebie zaczynam wątpić we wszystko. Nie wierzę w miłość, przyjaźń, w dobro. Dlaczego?
Nie wiem...